Wakacje tydzień 7

Powoli wdrażam się w życie w Dublinie i balansuję, chociaż przyznaję, że ciężko mi po pięknej pogodzie w Polsce przyzwyczaić się do wiatru i deszczu tutaj. W Toruniu wszędzie blisko i tanio. Tu wszędzie daleko, drogo i jakby pod górkę, ale od początku:

  1. Dawno temu zastanawiałam się gdzie w Dublinie mają dobre „avocado toasty”,  i nawet znalazłam stronkę z listą link i w końcu udało mi się spróbować jednego z nich w BALFES w Westburry Hotel:

  • Osobiście jadłam lepsze chociażby w Dundrum Shopping w Douglas and Kaldi:

  • Odkryłam też ostatnio w Beacon jedną z kafejek, w której spędziłam miło czas zeszłego lata, też w sierpniu, tyle, że w Mount Merrion, zaraz naprzeciw placu zabaw i tam też się przymierzam do „avocado toasta”, tymczasem były tylko parmezan z bazil mayo frytki:

2. W Polsce nie miałam zbytnio czasu, czy może raczej okazji pomyśleć o sobie, więc pomyślałam już tu, na miejscu w Dublinie:

3. A umożliwił mi te powyższe przyjemności „summer camp” w Imaginosity:

4. Przy okazji letniego obozu wypracowałyśmy sobie dwa nowe nawyki:

  • pierwszy to poranne wstawanie,
  • drugi to cytrynowe mufinki w kawiarni pod Imaginosity:

5. Od kiedy wróciłyśmy z Polski moje dziecko marzyło o tym, żeby przejechać się piętrusem i pociągiem. Dziś, prawie przy weekendzie jej dziecięco-wakacyjne marzenie się spełniło:

Ps. Śmierć osoby bliskiej to duży stres dla organizmu, więc wybaczcie mi te monotematyczność. Pamiętam, że kiedy zmarł mój ojciec, jeszcze tego samego miesiąca wybrałyśmy się z mamą do fryzjera i kosmetyczki. Tym razem zrobiłam to sama.

Tymczasem nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam miłego, przyjemnego weekendu!

2 Comments

Pozostaw odpowiedź Iza Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *