Jesień tydzień 10

Życie ostatnio wali mnie/nas po pysku z każdej strony, dając przy okazji orzeźwiający, zimny prysznic naszej strefie komfortu. A im bardziej uderza, tym bardziej budzi się we mnie tzw. „duch walki” inaczej nazywany: „instynktem samozachowawczym”.

Ledwo zdążyliśmy wrócić z Polski z newsem bombą, że moja córka na gigantyczny, zainfekowany trzeci migdał i niedosłuch w związku z tym, a już w skrzynce czekał na nas list typu:

„Drodzy Państwo Coleman, z przykrością zawiadamiamy, że muszą się Państwo wyprowadzić…”

I nie byłoby tu nic strasznego, gdyby nie fakt, że oboje z mężem nie pracujemy. Także szanse znalezienia mieszkania w Dublinie bez tzw. referencji pracodawcy są praktycznie zerowe i aby uniknąć tzw. bezdomności będziemy musieli się ewakuować z Dublina (prawdopodobnie do Alicante, bo tam za 700 Euro możemy mieć 3/4 pokojowe mieszkanie z tarasem) lub sprężyć się i znaleźć pracę dla referencji.

  1. A tymczasem pamiętacie listę na Październik? Większość z rzeczy udało się zrealizować oprócz basenu, który przeniosłam na listopad, ale w aktualnych okolicznościach chyba sobie go podaruję.

Osobiście polecam Wam robić takie listy, moją inspiracją była Basia Szmydt,

która napisała długi post odnośnie swoich listopadowych planów, link. Ja nie mam ich aż tak dużo.

2. Kiedy w końcu udało mi się zamówić meble z Ikei, skręcić je i doczekałam się zasłon i pościeli z Nexta (plus namiot zamiast tipi w koziorożce), pojechać do Polski kupić w sklepie plastycznym folie, wyciąć z niej gwiazdki i nakleić na ściany, wtedy przyszedł ten cholerny list o renowacji i tego, że landlord chce żebyśmy się wyprowadzili tylko po to, by zarobić dwa razy więcej niż płacimy do tej pory, link do naszego mieszkania 3 piętra wyżej.

3. Z książek to part II Jadłonomii:

4. A z miejsc w Dublinie to nadal bujamy się na rogaliki, czy chleb z masłem w piekarni Bread 41:

Ps. Mam nadzieję, że życie dla Was jest łagodniejsze i tak nie pada jak tu, w Dublinie 😉

Trzymajcie się ciepło, nie dajcie się przeziębieniom, chandrze i Miłego Weekendu!

2 Comments

  1. Natala!!! Kurde nie zazdroszczę….ale też wiem że właśnie jak nieraz przyciśnie to sami siebie zaskakujemy tym jak sobie radzimy.Najważniejsze to Wasze zdrówko i zdrówko małej – życzę żeby jak najszybciej wzdrowiała i ściskam mocno! Szkoda że nie mogę bardziej pomóc..

    • Uwierz mi, że dobre słowo ma dla mnie duuuże znaczenie;-) Dziękuję Aniu i ściskam Was również!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *