Zima tydzień 4

Albo to  doba staje się coraz krótsza, albo ziemia coraz szybciej krąży, albo ja coraz wolniej (a może wszystko naraz). W każdym bądź razie podsumowanie tygodnia piszę już dzisiaj bowiem jutro zaczniemy świętowanie przedstawieniem w przedszkolu i wizytą Mikołaja, także nie będzie czasu na pisanie 😉

  1. Moje Drogie Polskie mamy jesteście fantastyczne, bo na zapytanie odnośnie przeziębienia podałyście mi sto sposobów i próbuje jeden po drugim i dzielę się z Wami:
  • Najmądrzejsza wydała mi się mama, która napisała „dać odchorować/odespać/odpocząć to, że ja w głowie mam tysiące spraw przed Wigilią to nie znaczy, że moja 3 latka musi biegać z jęzorem na wierzchu. Dziecko jednak uczy odpuszczania i priorytetów. Nie zbijać stanu podgorączkowego, nie podawać antybiotyków bez potrzeby, dużo poić, nie przegrzewać, uczyć wszystko jeść (dodawać czosnek, imbir itp.)
  • Srebro koloidalne (do picia i inhalacji) – Otóż i ile słyszałam po cudownych właściwościach srebra koloidalnego, o tyle naczytałam się też o skutkach ubocznych także chyba lepiej używać go zewnętrznie.
  • Dużo z Was pisało o syropie z cebuli – ten niestety u nas nie przeszedł.
  • Wit. D, C, Omega, probiotyki – to już wspomagacze układu odpornościowego
  • Mikstura z miodu, czosnku i octu jabłkowego – też nie preszła (mleko z masłem też)
  • Smalec gęsi – nie próbowałam, ale pamietam, jak zachorowałam w górach i góralka nasmarowałam mnie czymś, odwiedził mnie kot z pensjonatu i po jednym dniu przeszło
  • Amol : Amol, który jest zalecany dla dorosłych, zainspirował mnie do użycia VICK do nocnych inhalacji
  • Lipa
  • Sok z malin 100 % – nie zdążyłam kupić, bo wzywali z przedszola, że mam odebrać dziecko (ale może jutro się uda)
  • inhalacje : z polskiej apteki wykupili wszystkie inhalatory, a ostatni, który został był odłożony dla klienta, ale słyszałam dużo dobrego o inhalacjach małych dzieci (solą fizjologiczną, nawet samą wodą)

2. Życie ludzkie jest jednak przewrotne. Jednego dnia odwiedzamy znajomych i cieszymy się swoją obecnością, a drugiego dnia dostaję telefon, że zmarła mi nagle ciotka. Kiedy pakowałam prezenty zalałam się łzami, bo przypomniało mi się jak ona to pięknie robiła, a teraz już jej nie ma wśród nas ;-(

3. Z miejsc na mapie Dublina przypomniała mi się UMI Falafel,ale jest też nowa Isabelle, jakbyście mieli ochotę sprawdzić, bo ja raczej nie będę miała przez następne kilka dni oraz Hatch and Sons:

4. Z książeczek dziecięcych odkryłam świąteczną wersję „Pip and Posy”, która zaczytywała się moja córka rok temu link

  • Słynny „Elmer” się u nas nie przyjął:

  • Ale za to strasznie podoba jej się książeczka o niegrzecznym misiu:

Tymczasem nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam Wesołych albo raczej Spokojnych Świąt!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *