Tydzień 18

Przez ostatni tydzień życie zakręciło mną jak w kołowrotku i doszłam do wniosku, że właśnie dlatego tak już jest, że nie może być cały czas dobrze, bo wtedy byśmy tego nie doceniali, a zatem:

  1. Zakupiona ostatnio przeze mnie książka „The Forestfeast gathering” autorki bloga The Forestfeast,  sprawdza się idealnie i nie muszę już spędzać zbyt dużo czasu na kombinowaniu: co na obiad/kolację. Po prostu otwieram książkę, kupuję 3/5 produktów i w 15/20 minut mam „fancy” wyglądające danie:

2. Ponadto, w centrum (dzięki Mama Asia za cynk) miała miejsce promocja produktów ALPRO i można było się najeść od rana do wieczora za darmochę, dawno czegoś takiego nie doświadczyłam w Dublinie (oprócz próbek w supermarketach w weekendy)  😉

3. Z tego co się u nas dzieje ostatnio w kwestii rozwoju to muszę przyznać, że tzw. radosna twórczość dziecka kwitnie, jak drzewa za oknem. Tym razem „świadoma twórczość” przeniosła się na malowanie rękoma 😉 Z tego co pamiętam to już rok temu ktoś chciał wprowadzić tę zabawę do życia mojej 2 letniej wtedy córki, ale ona się bała. Dziś to uwielbia, a ja sama nie wiem, czy więcej czasu spędzam na malowaniu, czy na sprzątaniu „po” 😉

4. A oprócz tego, z racji sezonu to przypominam się z postem o placu zabaw i jak ważną funkcję odgrywa on w rozwoju dziecka, link

Nasza TOP  lista placów zabaw w Dublinie to – link z wyjątkiem, że zeszłego roku pojawił się nowy w Ranelagh, gdzie spędzałyśmy większość czasu. Tego roku moja córka upodobała sobie St. Greena ze względu na duże zjeżdżalnie i lniane mosty na wysokościach 😉

5. A w rubryczce: co zrobiłam dla siebie w ostatnim tygodniu – niestety latałam od dentysty do dentysty poszukując dobrego i…

nie znalazłam ;-(

Tymczasem zbliża się ciepły weekend zatem:

Enjoy the sun! and Have a good one!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *