Wiosna tydzień 2

Kolejne kilka miesięcy zapowiadają się ciekawie. Do tego stopnia, że przypomniały mi się słowa zmarłego już Profesora z moich czasów studenckich, który zwykł mawiać:

-Żyją Państwo w bardzo ciekawych czasach.

Na tyle ciekawych, że coraz gorszych – mogłabym dodać od siebie 20 lat później.

W ostatnim tygodniu powoli narasta panika w związku z Koronawirusem i fakt przyznaję sama niej uległam w ostatni weekend, że w poniedziałek nie posłałam dziecka do przedszkola, ze względu na naszą drogą tramwajem przez cały Dublin.

Po czym stwierdziłam, że nie można się zamykać w domu. Mimo wszystko trzeba żyć, łykać witaminę D, pić sok z cytryny lub limonki z dobrym jakościowo miodem, dodawać czosnku, cebuli i kurkumy gdzie się da i będzie dobrze.

Utarł się nawet w naszym domu slogan:

„Wielbłąd potrafi przeżyć bez jedzenia na pustyni przez 7 miesięcy. Bądź jak wielbłąd”

Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

  1. Wyciągnęłam z szafki kurkumę i wrzucam gdzie się da: do ryżu, do rosołu:

2. Wyciągnęłam swoje książki kucharskie w poszukiwaniu inspiracji, jak przyrządzić ten wszystkie makarony, które kupiłam na zapas i pewnie będę je jadła przez następne kilka miesięcy;-) Na przykład „pastaallanorma” była dla nas miłą odmianą i jednym z rozwiązań (zaraz po rybie) co zrobić z otwartym pesto:

3. Kupiłam kilka książek i przeszłam się do lokalnej biblioteki:

4. No i mamy nową zajawkę: latanie. Czyli papierowe samoloty, latawce, ptaszki, motylki ect.:

5. Ps. Odkryłam też, że obie z córką lubimy oglądać jak mieszają się kolory oraz inne inspirujące nas DIY filmiki:

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *