Wiosna tydzień 6

No i zaświeciło słonko nad Dublinem do tego stopnia, że straciłam głowę i komórkę.

Także z góry przepraszam, że nie ma update na instagramie, ale… z drugiej strony zauważyłam, że od kiedy nie mam komórki:

  • Mam więcej czasu
  • Jestem bardziej obecna, zwłaszcza w życiu mojego dziecka
  • Jestem jedną na 10 osób w tramwaju, która patrzy przez okno, a nie w ekran telefonu
  • Nie szukam bez przerwy przepisów
  • Nie skroluje Instagrama
  • Nie ma mnie, aż tak często na facebooku
  • Nie ma mnie na What’s upie

Nie ma mnie też, kiedy mąż chciał mnie złapać, by podzielić się ze mną swoim korytkiem podczas lunchu nad rzeką. Ale do rzeczy:

  1. Moment, w którym chciałam właśnie Wam napisać:

„Nie czekaj na właściwy moment, chwyć moment i uczyń go właściwym” – straciłam swój telefon;-) Rysowałyśmy wcześniej kredą na chodniku na kanałek, zdjęcie z tego samego dnia,

2.  Z miejsc na kulinarnej mapie Dublina, nazbierałam aż trzy miejscówki:

  • Eatyard – otwarty w weekendy i legendarna pizza w busie obok

  • Enigma przy Kidspace i placu zabaw w Rathfarnham Castle area, poniżej menu dnia, ale mają też kids menu:

  • Ostatnio eksplorujemy też kids menu w Carluccio na Dawson, ale do tej pory sprawdził się tylko okrągły makaron i czekoladowy deser

3. Ponieważ moja obecność w życiu dziecka się poprawiła, no i mamy wiosnę ostatnio dużo u nas crafs:

4. Z książek dla dzieci na tapecie nadal jest „Tupcio Chrupcio”, seria z Basią i Zuzią jakoś się nie przyjęła:

5. Gdybyście jeszcze nie znały tego audiobooka to na „youtobie” jest Teatr Malucha i temat wiosny właśnie:

Zdjęcie główne z: stocksnap.io

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *