Jesień tydzień 6

Moje Drogie mamy i „nie mamy” zastanawiam się, jak Wam mija październik, bo dni coraz krótsze, a i słońca coraz mniej, ale nadal jest 😉 Tymczasem co u mnie oprócz tego, że październik to zawsze dla mnie miesiąc kupna dziecku cieplejszych butów i kurtki.

  1. Lata temu, kiedy byłam jeszcze dzieckiem moja ciocia przyjeżdżała do mojego rodzinnego miasta do Perfumerii na rogu Chełmińskiej po swoje drogie mazidła Lancome. Wtedy było to dla mnie takie WOW. Z czasem (po 15/20 latach) odwiedziłam jej łazienkę, a tam na półkach lokalne produkty nie za 200, a za 20 zł. Zapytałam więc:

– Gdzie się podziały Twoje Lancome?

A ciotka mi na to:

– Jedne kremy kosztują ok 200 zl, drugie ok 20, różnica jest między nimi taka, że 180 zl mogę przeznaczyć na Ciebie, bo i tak się starzeję i tak.

I rzeczywiście przeznaczała, nie tylko na mnie, ale na każdego potrzebującego członka rodziny.

Ps. Chyba jestem na tym samym etapie, bo po śmierci mamy zabrakło mi jej zapachu, a wiecie co to było? NIVEA. Moja babcia używała NIVEA, moja mama (z połączeniu ze słodkimi perfumami) i teraz ja zaczęłam. Tyle, że długo, długo szukałam metalowego dużego pudełka, aż w końcu znalazłam w Tk-Maxxie. Krem do wszystkiego twarzy, rąk, nóg, szyi, dekoltu, łokci i kolan.

2. W sobotę lało, a u mnie rozgościli się goście przy pizzy na drożdżach, których nie miałam okazji uwiecznić, ale za to w niedzielę wyszło słońce, a my wybraliśmy się na tzw. „rodzinną wycieczkę” z bardzo smacznym niedzielnym obiadem:

3. Koleżanka poprosiła mnie o książkę z księgarni, a tam z półki wołała mnie „The forest feast„.

Tyle, że tym razem w Mediterranean wydaniu, pierwszą sałatkę mam już za sobą, stay tuned:

4. Co ogląda moje dziecko? „Cat in the hut”. Znacie?:

Ps. Tymczasem świat obiegł news, że Olga Tokarczuk dostała Literacką Nagrodę Nobla, a mnie duma rozpiera tak, jakbym to ja ją dostała.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *