Jesień tydzień 3

Kiedy 14 września Blog ojciec na swoim facebookowym profilu wrzucił zabawne fotki o tym, co przynosi dziecko 1 września ze szkoły: plan lekcji, uśmiech, nadzieję a w drugim tygodniu już tylko: każdą bakterię i wirus znany ludzkości pomyślałam sobie: „Eee tam przesada nie ma tak źle”. Niestety musiałam odczekać kolejne kilka dni, by to odczuć na własnej skórze, ale od początku:

  1. Najpierw była sobota: słoneczna piękna wymarzona, obiecująca wiele;-) Obudziłam się i stwierdziłam, że mimo, iż planowałam zabrać dziecko na art class chce mieć ten dzień dla siebie na odpoczynek, chcę poczuć klimat weekendu. Miałam ochotę nawet upiec ciasto, ale mąż mi zabronił pod pretekstem, że rośniemy wszerz. Potem było już tylko gorzej:

2.Niedziela nadawała się na picie gorącej czekolady i skakanie po kałużach oraz dobry dzień to narzekania to był. Ojciec zatem zgarnął nas do restauracji i przyznaje nawet mnie w tym deszczowym dniu rozchmurzył. Także gdybyście przypadkiem kiedyś kupowały coś na wyprzedażach w Dundrum polecam Wam restaurację Harvey Nichols na górze, przestrzennie, spokojnie, w przystępnych cenach i dobra jakość. Myślę, że będzie to moje miejsce spotkań. Menu dla dzieci za 6 euro:

3. W poniedziałek może i nie padało, ale było nadal pochmurnie, więc na poprawę nastroju kupiłam dziecku puzzle z Myszką Minnie ( Trefla) a sobie zamówiłam herbatę zamiast kawy (mogłam się już wtedy domyśleć, że coś jest nie tak, ale dzień pociągnęłyśmy jak zawsze):

4. We wtorek znów zamówiłam herbatę, tyle, że już spędziłam czas z książką, którą czytałam ostatnio rok temu:

View this post on Instagram

#moment with #book @mrs.polkadot Strona 216 #sumadrobnychradosci "Wierzę, że warto gotować i piec na co dzień, zabiegać o lepszą jakość życia, zamiast zadowalać się byle czym. Nie żałować czasu na ciasta, przetwory, domowe obiady. Mieć cierpliwość do parzenia kawy, suszenia pomidorów, rosnącego ciasta na bułki. Nauczyć się czekać na chleb, drożdżówki, wolno duszoną wieprzowinę i aż zamarzną lody. Znajdować przyjemność w robieniu naparu, lemoniad i lodów bez grama chemii, za to z mnóstwem dobroci . Zakochać się w pichceniu, szukaniu nowych smaków, w kulinarnych eksperymentach. Celebrować bycie razem w kuchni, zrobić z tego zabawę, rytuał, rodzinną aktywność, czy wydarzenie towarzyskie. Stawiać jakość nad ilość. Wybierać SLOW zamiast instant" 😉 – Masterpiece @mrs.polkadot Jeśli dzisiejszym pytaniem przygotowujesz się do kolejnego ebooka to ja poproszę o taki, gdzie gotujesz z dziewczynami. #cytat, #abouttoday, #instadaily, #bookworm

A post shared by Natalia Coleman (@natalia_coleman) on

5. Środa miała być wielkim dniem, bo tata obchodził właśnie 40-te urodziny. Zaplanowane było wyjście do restauracji, ale… pierwszego rozłożyło tatę i nie poszedł do pracy, druga była córka, a ostatnia jestem ja 😉 Dziś, po raz pierwszy poczułam jakieś podrygi energii i zrobiłam jakieś placki z cukinii i groszkiem, link, których oczywiście mój 4 letni niejadek nie tknął, a tak się cieszyłam, że przemycam jajko, ser i zieleninę:

A co ogląda moja córka:

I wiele wiele innych, ale te są jej ulubione krótkie ELMO musicale. Tymczasem bawcie się dobrze w Noc Kultury, bo ja chyba sobie odpuszczę tłumy i kichanie na ludzi w kolejkach.

Spokojnego weekendu! Jak zawsze 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *