Tydzień 30

Ostatni tydzień przyniosł nam dużo dobrego i złego, ale może zacznę, od rzeczy dobrych:

  1. Po pierwsze, odkryłam na nowo marokańską restaurację DADA w Dublinie, do której zwykliśmy chodzić na randki z granym FLAMENCO do tzw. kotleta, w tym wypadku do tagine. Po latach odkryłam, że moja 3 letnia córka uwielbia kuchnię marokańską, czyli trochę szafranu, trochę kuminu, trochę kurkumy i efekt jest taki, że z niejadka mamy jadka, a w domu wspomagam się Kwestią Smaku

2. W czwartek po raz kolejny mieliśmy próbę transportu embrionu, czas pokaże jak będzie, jak narazie odrzuca mnie od kawy i czuję ludzkie zapachy, ale to jeszcze o niczym nie świadczy. Statystki są przeciwko mnie 30 na TAK, z przewagą 70 na NIE.

And fingers crossed for our third try 😉 #IVF, #fertility, #goodluck,

A post shared by Natalia Coleman (@natalia_coleman) on

3. W związku z kolosalną ilością hormonów, jakie ostatnio przyjmowałam w poniedziałek dopadła mnie tzw. „niemoc” i zrozumiałam wszystkich, którzy przechodzili depresją. Od godziny 10-tej do 18-tej nie mogłam się zwlec z łóżka obserwując szybujące mewy za oknem na budowie i myślałam, że tak będzie do końca moich dni. Zwykła czynność „umycia zębów” po śniadaniu przerażała mnie. Na szczęście na drugi dzień już było normalnie.

4. Kolejna rzecz, jestem wściekła na lekarzy, bo zamiast leczyć źródło leczą objawy i tak dla przykładu.

Moja córka cierpi na zatwardzenia od roku. Za każdym razem słyszę, że wysokobłonnikowa dieta, dużo płynów i śliwki, już mnie kurwica strzela, jak słyszę to po raz kolejny + lekarstwo DUPHALAC na rozrzedzenie. Nikt mi nigdy nie powiedział PROBIOTYK i tak faszeruję dziecko od roku lekarstwem, a wystarczyło wprowadzić probiotyki, by uregulować florę i oczywiście nasze ogórki kiszone (byle bez konserwantu, bo ten zabija naturalny probiotyk). Ponadto, dlaczego nikt mi nie powiedział, że CZARNUSZKA ma setki zastosowań, w tym między innymi na problemy z układem oddechowym i pasożytami. Jak zobaczy pani, że dziecko się drapie to wtedy proszę podać, to i to, a jak się nie drapie to co, pasożyty nie istnieją? Wybaczcie mam wielkiego wkurwa na tutejszy system opieki zdrowotnej. Najpierw zęby, a teraz kaszel, ale dopóki nie udowodnisz (a pasożyty to nie tylko owsiki) to nie masz co wspominać. Jedno wiem substancji smolistych w papierosach też nie widać, ale to nie oznacza, że ich nie ma.

5. Z książeczek dziecięcych hitem jest aktualnie „Superworm” (apropos robaków haha):

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *