Tracy Hogg

Genialna kobieta, szkoda, że zmarła tak wcześnie, bo pewnie napisałaby jeszcze niejeden genialny poradnik, a udało jej się popełnić aż trzy, które w polskim tłumaczeniu noszą tytuły:

  1. „Język niemowląt”
  2. „Język dwulatka”
  3. „Zaklinaczka dzieci”

Czytanie ich układa mi puzzel po puzzelku, czym tak właściwie jest wychowanie dziecka. Dziś przeczytane:

„Jedynym elementem stałym u dziecka dwu i trzyletniego jest… jego zmienność.

Jest to okres ciągłego rozwoju, badania, testowania. Zmiany następują dosłownie z dnia na dzień. Dziecko grzeczne i współdziałające po chwili może przejawiać upór. Czasami daje się ubrać bez marudzenia, a kiedy indziej trzeba je gonić po mieszkaniu. W piątek je z apetytem, a w sobotę pluje jedzeniem. W takich chwilach rodzice skłonni są widzieć u niego zmiany osobowości, a tymczasem są to tylko objawy kolejnego skoku rozwojowego. Najlepszym sposobem traktowania tych zmian jest nie przejmowanie się nimi. Nie należy przy lada okazji dopatrywać się uwstecznień oraz zmian na gorsze. Wszystko to należy do procesu dojrzewania” („Język dwulatka”)

Niegdyś zastanawiałam się czy najważniejsze są pierwsze dwa lata, czy 3. Autorka owego poradnika rozwiała moje wątpliwości słowami, że pierwsze dwa lata są ważne z punktu widzenia fizycznego (najedzenia się, wyspania, czystości, bliskości), ale wiek 2-3 to już jest sfera emocji, podstawy do przygotowania w świat (socjalizacja).

Mimo, iż mój mąż powiedziałby, że każdy wiek w wieku dziecka jest ważny, jak dalej śmiem twierdzić, że 2-3 jest kluczowe i nie tylko ze względu na rozwój słuchu muzycznego, który rozwiją się tylko do 3 roku życia.

A na koniec dodam, znów nie swoimi słowami, ale myślami:

„Zadaniem rodzica jest tworzenie środowiska minimalizującego zagrożenia i wzmacniającego korzyści wynikające z wrodzonej natury dziecka” („Język dwulatka”)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *