Zakupy

Wczoraj znajoma opowiadała jak jej manager naśmiewał się z żony, że jest tak znudzona, że kupuje rzeczy spożywcze w 4 różnych sklepach 😉 Ależ się naśmiałam, a po odłożeniu słuchawki zaczęłam odliczać swoje:

  1. Papier toaletowy kupuję w ALDIm
  2. Mleko w TESCO
  3. Chleb w piekarni, albo w LIDLu
  4. a skoro mowa o LIDLu to tam wpadam po „fun size” banany
  5. Hummus, który uwielbia moja córka + worki na śmieci w Dunnsie
  6. Mięso, na życzenie męża u rzeźnika
  7. Jajka i zioła w arabskim sklepie
  8. Ogórki kiszone w polskim sklepie
  9. Wit D w Bootsie
  10. Kawę u Nick’s Coffee

Dodam jeszcze, że mój obchód robię w przeciągu godziny podczas porannego spaceru z dzieckiem i załapię się jeszcze na karmienie kaczek nad kanałem i teraz:

  • Czy to, że kupuję w 10 różnych miejscach świadczy o tym, że jestem znudzona
  • Czy może świadczy to o moim braku zorganizowania (czy wręcz przeciwnie)
  • Czy jest to swego rodzaju luksus, dla innych, czy może swego rodzaju konieczność
  • A może poprostu świadomość konsumencka: gdzie, co i za ile?

Stawiam na to ostatnie i cieszę się, że mój mąż nie należy do tych, który chodzi i komentuje, gdzie i co kupuje jego żona 😉

Zdjęcie z: stocksnap.io

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *