Podsumowanie jesieni

Zdjęcie z :https://stocksnap.io

Jutro pierwsza niedziela Adwentu, a to oznacza „Nowy Sezon” i odliczanie do Bożego Narodzenia, potem krótka przerwa i Nowy Rok, który dzielę sobie na sezony, 364:4=90 dni w każdym.

Z tym, że wrzesień, październik, listopad to jesień, którą dziś mam zamiar podsumować i zamknąć.

Otóż…

Na początku września napisałam sobie listę rzeczy do zrobienia i martwiłam się, że jest na niej tylko 30 punktów. Część z tych rzeczy zostanie przeniesiona na sezon zimowy + kilka nowych pozycji.Jeśli mam krótko podsumować listopad to rzeczywiście świąteczne przygotowywania (a przynajmniej część z nich) uprzyjemniają ten okres szarzyzny, choć muszę przyznać, że w tym roku pod względem pogody (w Dublinie) jest dla nas łaskawy.

A mój jesienny bucket list wyglądał tak:

  1. Wywołać zdjęcia z wakacji + ramka – Muszę przyznać, że widzenie siebie zimą w słomianym kapeluszu na tle wody, plaży i zachodów słońca latem dużo daje 😉
  2. Zamienić pościel na beżową – tu za zadanie było ocieplić wnętrze kolorzem przed zimą i…udało się 😉
  3. Zawiesić lamki w mieszkaniu – co roku wieszam lamki świąteczne, by dodać trochę światła w jesienno-zimowe wieczory. Tym razem okazało się to zbędne, bowiem naprzeciw mamy budowlę i dwa żurawie, które pozwalają oszczędzić nam na oświetleniu 😉
  4. Zrobić kalendarz, na prezenty („great fun” i chyba stanie się już to moją świąteczną tradycją na używanie zdjęć, które kiszę na dysku komputerowym.
  5. Przeczytać 12 książek: Mission acomplised w połowie i głównie siedzę w tematyce minimalizmu. Myślę, że wkrótce uda mi się je zrecenzować, albo nawet napisać jakiś e-book.
  6. Skosztować 12 herbat: Mój mąż, kiedy latem  byłam w Polsce nakupował mi tyle herbat, że mam niezły zapas na całą zimę. Głównie są to herbaty z naszego Herbapolu albo torebki Lidlowskie. Wiem, wiem, że liście są najlepsze, ale co ma zrobić ktoś, kto ma zbyt dużo torebek. Trzeba je wypić, a wypiłam ich sporo: rumianek, malinowa (z miodem), roibush z miodem i lemon ginger, czarna porzeczka + miód, jabłko z gruszką, owoce lasu z miodem, malina z brzoskwinią i rumianek z jabłkiem z cynamonem. (Zostały 4)
  7. Posmakować 12 kaw, średnio miałam skosztować 1 tygodniowo. Okazuje się jednak, że zużywam ok 1 opakowanie na 10 dni, także mam jeszcze trochę czasu. Kiedyś uważałam, że picie drogich kaw to zbytek, dziś, dzięki mojemu koledze bariście G i mamie A zmieniłam zdanie, bowiem samopoczucie jest o niebo lepsze, a kawy: zaczęłam od Nicks Coffee i jego Sweet Espresso, następnie znane tutaj Coffe Angels, The Barn i aktualnie skupiam się na 3FE, które ma około 10 smaków. Dotychczas spróbowałam dwóch: Finca el Limon i Finca Argentina Los Mangos.
  8. Filmy: tu założenie było podobne 1 film tygodniowo, ale wierzcie mi, że jak obejrzę 1 miesięcznie to jest wielkie szczęście. Tej jesieni były zatem: „Love Rosie”, „Bridget Jones Baby”, „Coffee Society”, dokument „Minimalism” i ostatni hit listopada „Planeta singli” – jeśli jeszcze go nie widzieliście to macie szansę go zobaczyć na polskim festiwalu filmów w Dublinie KINOPOLIS.
  9.  Zjeść 12 zup. Zjadłam: Pieczona oberżyna z pomidorami, warzywa z soczewicą, zupa oberżynowa, kalafiorowa, czerwona soczewica z curry, por z ziemniakami, słodkie ziemniaki z marchewką, pietruszka z ziemniakiem. (zostały 4 ) Wystarczy, że raz zrobię rosół i barszcz na święta i zostaną tylko dwa rodzaje 😉 – to prosty challenge.
  10. Pójść na koncert. Po raz kolejny dziękuję ci mamo A za inicjatywę i szkoda, że spotkanie z bałwankiem jest takie drogie, a czas płynie tak szybko.

Na tym chyba zakończę i przeniosę dużo pozycji na zimę, bowiem są one nadal aktualne, jak picie grzańców alkoholowych i niealkoholowych, gofry, naleśniki, pieczenie ciast i banana bread;-)

Trzymajcie się cieplutko i życzę Wam miłych przygotowań do Świąt!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *