Zdjęcie ze stocksnap.io
Pakowania czas zacząć i powoli ewakuujemy się do Poznania, gdzie czeka na nas ponad 1000 blogerów.
Z jednej strony jestem cała podjarana, a z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że z moją dwulatką będę musiała sobie na takim evencie duuużo odpuścić Mam nadzieję, że wstrzelę się z jej drzemką/drzemkami w coś pouczającego, a tymczasem:
Bycie dzieckiem to specyficzny stan i tak jak mawiał mój ojciec: dziecku dużo do szczęścia nie potrzeba.
Wystarczy:
- Kawałek piasku, na którym nota bene bała się stąpnąć jeszcze rok temu, a dziś proszę, wystarczy wsadzić ją do piaskownicy i mama ma spokój na conajmniej godzinę, a przy pomyślnych wiatrach/ patrz. dziecących się dzieciach to i nawet dwie godziny
2. Ponadto trawa i to taka wilgotna z nocy i najlepiej z kwiatkami, raj dla duszy i ciała
3. Kolejny żywioł – WODA, a kto powiedział, że trzeba jeździć nad Morze, czy basen skoro można się zmieścić w misce
4. W tym sezonie oprócz piasku i wody, moja córka polubiła też takie huśtawki
5. Rok temu mogłyśmy się tylko bujać na takich ze względów bezpieczeństwa, teraz do dla niej nuda
Dochodzę do wniosku, że miesiąc maj jest chyba najlepszym miesiącem na odwiedzenie babci w Polsce, bo czerwiec/lipiec może być już za gorący, duszny i deszczowy, a sierpień, jak to mówią: “Od Anki, są już zimne poranki” i krótsze dnie.
Ps. Na relacje z Poznania będziecie musieli jeszcze tydzień poczekać. Napiszę już coś po powrocie do Dublina, a tymczasem życzę Wam już miłego weekendu i trzymajcie kciuki za nadchodzący weekend